Skróty w pracy prawniczej: jak skracać, żeby nie utrudniać lektury

5/5 - (1 vote)

Skróty są nieodłączną częścią języka prawniczego. Pozwalają sprawnie przywoływać akty prawne, sądy, instytucje, czasopisma, traktaty i elementy opisu bibliograficznego. Użyte dobrze porządkują tekst i eliminują wielokrotne powtarzanie długich nazw. Użyte źle tworzą kod zrozumiały wyłącznie dla autora. Czytelnik zaczyna wtedy odgadywać, czy ten sam skrót oznacza ustawę, instytucję czy czasopismo, a analiza prawna traci przejrzystość.

Najważniejszą zasadą nie jest maksymalne skracanie, lecz jednoznaczność. Skrót powinien oszczędzać miejsce dopiero wtedy, gdy pojawia się na tyle często, że jego wprowadzenie rzeczywiście ma sens. Jeżeli dane określenie występuje raz lub dwa razy, pełna nazwa może być czytelniejsza niż dodatkowa pozycja w wykazie skrótów.

Nie istnieje jeden katalog skrótów obowiązujący na wszystkich uczelniach i we wszystkich publikacjach prawniczych. Różne instrukcje mogą preferować formy polskie albo łacińskie, zapis z kropkami albo bez kropek, skrócone tytuły aktów albo ich inicjały. Dlatego przed rozpoczęciem redakcji trzeba sprawdzić aktualne wytyczne. Jeżeli pozostawiają one wybór, należy stworzyć własny spójny system i stosować go w całej pracy.

Trzy grupy skrótów

Praktycznie można wyróżnić trzy podstawowe grupy.

Pierwszą tworzą skróty powszechnie używane w języku naukowym i opisach bibliograficznych, takie jak oznaczenia strony, numeru, tomu, wydania, redaktora czy części. Czytelnik zazwyczaj rozumie je bez dodatkowego objaśnienia. Nie oznacza to jednak pełnej dowolności: trzeba konsekwentnie używać tej samej formy, na przykład nie przechodzić przypadkowo od polskiego oznaczenia woluminu do angielskiego lub łacińskiego odpowiednika.

Druga grupa obejmuje skróty charakterystyczne dla piśmiennictwa prawniczego: tytuły ustaw i kodeksów, nazwy sądów, trybunałów, organów, traktatów, konwencji, czasopism i urzędowych publikatorów. Część z nich jest szeroko rozpoznawalna, ale ich zakres może zależeć od dziedziny. Skrót oczywisty dla specjalisty z prawa podatkowego nie musi być zrozumiały dla czytelnika pracy z prawa międzynarodowego.

Trzecią grupę stanowią skróty stworzone na potrzeby konkretnej pracy. Autor może skrócić nazwę analizowanej ustawy, programu, instytucji albo dokumentu, jeśli nazwa jest długa i wielokrotnie się powtarza. Takie oznaczenie zawsze trzeba zdefiniować. Nie wolno zakładać, że czytelnik sam odtworzy znaczenie na podstawie kontekstu.

Pierwsze użycie: pełna nazwa przed skrótem

Przy pierwszym użyciu należy podać pełną nazwę, a następnie w nawiasie wprowadzić skrót. W tekście prawniczym często stosuje się konstrukcję „dalej:” lub „zwana dalej”, na przykład: pełny tytuł aktu prawnego, dalej: ustawa albo dalej: przyjęty skrót. W przypadku aktu prawnego pełny opis wraz z datą i publikacją może znaleźć się w przypisie, jeśli tak przewiduje wybrany styl.

Samo umieszczenie skrótu w wykazie nie zawsze wystarcza. Wykaz pomaga szybko odnaleźć znaczenie, lecz definicja przy pierwszym użyciu od razu informuje czytelnika, do czego skrót będzie się odnosił. Przy rozbudowanej pracy warto stosować oba rozwiązania, chyba że instrukcja uczelni wyraźnie wskazuje inaczej.

Po zdefiniowaniu nie należy co kilka stron ponownie wprowadzać tego samego skrótu. Wyjątkiem może być praca wielotomowa lub wyjątkowo długa, w której pomocne jest przypomnienie oznaczenia na początku samodzielnego rozdziału. Taką decyzję trzeba jednak podjąć systemowo, a nie przypadkowo.

Kiedy potrzebny jest wykaz skrótów

Wykaz jest uzasadniony wtedy, gdy praca zawiera większą liczbę skrótów specjalistycznych, aktów, instytucji lub czasopism. Powinien stanowić oddzielną część umieszczoną w miejscu wskazanym przez wytyczne, zazwyczaj przed tekstem głównym albo wśród elementów wstępnych pracy.

Najczęściej przygotowuje się go alfabetycznie w dwóch kolumnach: skrót oraz pełne znaczenie. Jeżeli skrótów jest bardzo dużo, można podzielić je na grupy, na przykład akty prawne, instytucje, sądy i trybunały oraz czasopisma. Taki podział ma sens tylko wtedy, gdy poprawia wyszukiwanie. Przy kilkunastu pozycjach jeden porządek alfabetyczny będzie zwykle czytelniejszy.

Wykaz powinien zawierać wyłącznie skróty rzeczywiście użyte w pracy. Nie jest słownikiem wszystkich możliwych oznaczeń z danej dziedziny. Nie trzeba go również rozbudowywać o każde zwyczajne skrócenie, które jest powszechnie zrozumiałe, chyba że wymagają tego wytyczne. Nadmiernie długi wykaz obniża jego użyteczność.

Przed oddaniem pracy należy sprawdzić wykaz w obie strony: czy każdy zamieszczony skrót występuje w tekście oraz czy każdy nieoczywisty skrót użyty w tekście został objaśniony. Pozwala to wykryć oznaczenia usunięte podczas redakcji i skróty wprowadzone później, o których autor zapomniał.

Jak zaprojektować dobry skrót

Dobry skrót jest krótki, jednoznaczny i łatwy do odróżnienia od pozostałych. Powinien nawiązywać do pełnej nazwy oraz odpowiadać zwyczajom danej dziedziny. Jeżeli istnieje utrwalona forma, zazwyczaj lepiej z niej skorzystać niż tworzyć własną. Przed przyjęciem skrótu warto sprawdzić, czy w tej samej pracy nie oznacza już innego aktu, sądu albo instytucji.

Nie należy wybierać form zbyt ogólnych. Skrót „u.” może być niezrozumiały, a oznaczenie „ustawa” — niejednoznaczne, gdy analizowanych jest kilka ustaw. W takiej sytuacji lepszy będzie charakterystyczny skrócony tytuł albo unikalne połączenie liter. Równie ryzykowne są skróty różniące się tylko jedną kropką lub wielkością litery, szczególnie jeśli występują blisko siebie.

Skrót nie powinien też wprowadzać czytelnika w błąd co do rangi lub rodzaju dokumentu. Oznaczenie sugerujące kodeks nie nadaje się dla rozporządzenia, a popularny skrót nazwy instytucji nie powinien zostać wykorzystany do oznaczenia czasopisma.

Skróty tytułów aktów prawnych

W polskim piśmiennictwie prawniczym skróty kodeksów i ustaw często zapisuje się małymi literami z kropkami, na przykład „k.c.” jako oznaczenie Kodeksu cywilnego. Spotyka się jednak również inne systemy, w tym skróty bez kropek albo opisowe skrócone tytuły. Nie jest więc bezpieczne przyjęcie, że jeden sposób obowiązuje wszędzie.

Przy pierwszym powołaniu aktu należy podać jego pełny, poprawny tytuł oraz dane pozwalające go zidentyfikować, a następnie wprowadzić wybrane oznaczenie. Schematycznie można zapisać: Kodeks cywilny (dalej: k.c.), a następnie: art. 5 § 1 k.c. Pełne dane aktu należy umieścić w miejscu wymaganym przez przyjęty styl. Skrót nie zastępuje kompletnego opisu w pierwszym przypisie ani odpowiedniej pozycji w wykazie źródeł.

Przy przywoływaniu złożonej jednostki redakcyjnej należy zachować jej hierarchię, na przykład: art. 10 ust. 2 pkt 3 lit. a. Poszczególnych poziomów nie rozdziela się przypadkowymi przecinkami. Jeżeli uczelniana instrukcja przewiduje szczególny sposób zapisu paragrafów, tiret lub jednostek dokumentów unijnych, należy zastosować go w całej pracy.

Jeżeli praca dotyczy jednego centralnego aktu, można czasem posługiwać się określeniem „ustawa” albo „kodeks”, lecz tylko wtedy, gdy z kontekstu nie wynika żadna wątpliwość. Przy kilku regulacjach takie rozwiązanie szybko staje się nieczytelne.

Warto unikać rozpoczynania zdania skrótem zapisanym małą literą. Zamiast mechanicznie zmieniać pierwszą literę na wielką i tworzyć formę niezgodną z wykazem, lepiej rozpocząć zdanie od pełnej nazwy, określenia „przepis” albo innej konstrukcji. Dzięki temu skrót pozostaje niezmienny w całej pracy.

Pełna nazwa, nazwa skrócona i oficjalny tytuł

Należy odróżnić pełny tytuł aktu od jego potocznej lub roboczej nazwy. Pełny tytuł trzeba przepisać zgodnie z oficjalnym brzmieniem, łącznie z datą i właściwą pisownią, jeśli elementy te wchodzą do opisu. Skrócona nazwa używana dalej w tekście jest narzędziem redakcyjnym i nie powinna udawać oficjalnego tytułu.

Zasady wielkich i małych liter zależą od tego, czy autor przytacza pełny tytuł własny, używa nazwy rodzajowej, czy posługuje się zdefiniowanym skrótem. Nie warto tworzyć ogólnej reguły, że wszystkie nazwy kodeksów, ustaw, konwencji lub traktatów zawsze zapisuje się tak samo. Najbezpieczniej odwzorować oficjalną nazwę dokumentu, a dla dalszych powołań przyjąć jedno oznaczenie zgodne z normami językowymi i wytycznymi redakcyjnymi.

Traktaty, konwencje i prawo Unii Europejskiej

Długie nazwy traktatów i konwencji często uzasadniają użycie skrótu. Przykładami rozpoznawalnych oznaczeń są TFUE dla Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz EKPC dla Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Nawet przy znanym skrócie warto podać pełny tytuł przy pierwszym użyciu, szczególnie gdy praca jest kierowana nie tylko do specjalistów z danej dziedziny.

Trzeba uważać na skrócone nazwy potoczne. „Europejska konwencja praw człowieka” jest nazwą powszechnie używaną, ale nie zastępuje pełnego oficjalnego tytułu w miejscu, w którym dokument jest identyfikowany po raz pierwszy. Podobnie skrót traktatu nie może maskować tego, którą wersję lub brzmienie aktu analizowano.

W pracy obejmującej wiele dokumentów międzynarodowych należy sprawdzić, czy skróty nie kolidują ze sobą i czy wersja polska nie różni się od oznaczenia funkcjonującego w literaturze obcojęzycznej. Jeśli używa się skrótu obcego, warto wyjaśnić powód i zachować go konsekwentnie.

Instytucje, sądy i trybunały

Nazwy instytucji i organów zwykle skraca się za pomocą wielkich liter, przeważnie bez kropek. Dotyczy to między innymi sądów, trybunałów, ministerstw i organów Unii Europejskiej. Także tutaj pierwsze użycie powinno obejmować pełną nazwę.

Szczególna ostrożność jest potrzebna, gdy instytucja zmieniała nazwę albo kompetencje. Skrót używany współcześnie nie zawsze może zostać automatycznie zastosowany do jej poprzednika historycznego. W pracy porównawczej ten sam zestaw liter może ponadto oznaczać różne organy w różnych państwach. Trzeba też odróżniać podobne oznaczenia, na przykład EKPC jako skrót nazwy konwencji oraz ETPC jako skrót nazwy trybunału. Zamiana jednej litery może w takim przypadku zmienić rodzaj przywoływanego źródła lub podmiotu.

Nie należy mnożyć skrótów nazw występujących sporadycznie. Zdanie zawierające kilka nieznanych akronimów staje się trudniejsze do przeczytania niż zdanie z pełnymi nazwami. Skrót powinien skracać lekturę, a nie tylko liczbę znaków.

Skróty w przypisach i opisie bibliograficznym

W przypisach często pojawiają się oznaczenia takie jak „s.”, „nr”, „t.”, „wyd.”, „red.”, „oprac.”, „cz.”, „zob.” oraz „por.”. Ich znaczenia są zazwyczaj powszechnie rozpoznawalne, ale należy stosować je zgodnie z funkcją. „Zob.” odsyła do źródła potwierdzającego lub rozwijającego informację, natomiast „por.” sugeruje porównanie. Nie są to wymienne ozdobniki.

Przy wielu autorach można spotkać polskie „i in.” albo łacińskie „et al.”. Przy ponownym cytowaniu występują pary „tamże” i „ibidem”, „tenże” i „idem”, „taż” i „eadem”, a także „dz. cyt.” i „op. cit.”. W jednej pracy trzeba wybrać spójny system. Mieszanie polskich i łacińskich form sprawia wrażenie przypadkowości.

Niektóre tradycyjne skróty stają się mniej czytelne w długich pracach. „Op. cit.” może być niejednoznaczne, jeśli cytuje się kilka dzieł jednego autora. W takim przypadku bezpieczniejszy jest skrócony tytuł. „Ibidem” można zastosować tylko wtedy, gdy bez wątpliwości odsyła do źródła z przypisu bezpośrednio poprzedzającego. „Passim” oznacza występowanie informacji w wielu miejscach dzieła, ale nie powinno służyć do ukrywania braku dokładnych numerów stron.

Oznaczenie „sic” i ingerencje w cytat

Łacińskie „sic”, umieszczone zwykle w nawiasie kwadratowym, wskazuje, że osobliwy lub błędny zapis występował już w oryginale i nie jest pomyłką osoby cytującej. Należy stosować je oszczędnie. Jego zadaniem jest ochrona wierności cytatu, a nie ironiczne komentowanie autora.

Jeśli błąd nie ma znaczenia dla analizy, czasem lepsze może być pominięcie fragmentu, parafraza albo korekta wyraźnie oznaczona zgodnie z zasadami cytowania. Nie wolno po cichu poprawiać cytatu tak, by czytelnik uznał zmienioną wersję za oryginalne brzmienie.

Kropki, wielkie litery i spacje

Forma skrótu obejmuje nie tylko litery, lecz także kropki, wielkość znaków i odstępy. Tradycyjne skróty wyrazowe często kończą się kropką, a akronimy instytucji zazwyczaj jej nie mają. Nie można jednak stosować jednej zasady do wszystkich kategorii. Najlepiej sprawdzić formę utrwaloną i zapisać ją w wykazie dokładnie tak, jak będzie używana w tekście.

Jeżeli skrót zakończony kropką występuje na końcu zdania, zazwyczaj nie dodaje się drugiej kropki. Trzeba natomiast uważać na przecinki, nawiasy i odsyłacze przypisów, ponieważ ich położenie może zależeć od konstrukcji zdania oraz przyjętego stylu.

W składanych oznaczeniach warto używać spacji nierozdzielających, aby na końcu wiersza nie pozostało samo „art.”, „ust.”, „nr” albo inicjał imienia. Dotyczy to między innymi połączeń „art. 5”, „ust. 2”, „s. 45” i inicjału z nazwiskiem. Sposób wstawienia takiej spacji zależy od programu i systemu operacyjnego, dlatego lepiej nauczyć się funkcji używanego edytora niż opierać na jednej rzekomo uniwersalnej kombinacji klawiszy.

Skróty klawiaturowe nie są skrótami redakcyjnymi

Kombinacje klawiszy mogą przyspieszyć wstawianie przypisów, cudzysłowów, indeksu górnego czy spacji nierozdzielającej, ale nie należą do systemu skrótów stosowanych w pracy. Są funkcjami konkretnego programu. Mogą różnić się między systemami operacyjnymi, wersjami edytora, układami klawiatury i ustawieniami języka.

Zamiast zapamiętywać przypadkową listę kombinacji, warto opanować automatyczne przypisy, style akapitowe, wyszukiwanie i zamianę oraz wstawianie znaków specjalnych. Najważniejszy jest poprawny rezultat: automatycznie numerowane przypisy, właściwe cudzysłowy i brak rozdzielenia krótkich oznaczeń od następujących po nich liczb.

Najczęstsze błędy

Pierwszym błędem jest użycie skrótu bez jego wyjaśnienia. Drugim — zdefiniowanie jednej formy i późniejsze stosowanie kilku wariantów. Trzecim – wykorzystanie tego samego skrótu w dwóch znaczeniach. Czwartym – tworzenie rozbudowanego wykazu obejmującego oznaczenia nieużyte. Piątym – skracanie nazwy występującej tylko raz.

Często spotyka się również mieszanie polskich i łacińskich skrótów, niekonsekwentne używanie kropek, przypadkowe wielkie litery, rozpoczynanie zdania skrótem zapisanym małą literą oraz stosowanie potocznej nazwy dokumentu tak, jakby była oficjalnym tytułem. Błędem jest też automatyczne przenoszenie skrótów z innej pracy bez sprawdzenia ich znaczenia i zgodności z własnym tematem.

Praktyczny audyt skrótów

Kontrolę najlepiej przeprowadzić na końcu redakcji, korzystając z funkcji wyszukiwania. Dla każdego skrótu trzeba sprawdzić:

  1. czy jest rzeczywiście potrzebny;
  2. czy przy pierwszym użyciu pojawia się pełna nazwa;
  3. czy ma tylko jedno znaczenie;
  4. czy zawsze zachowuje te same litery, kropki i wielkość znaków;
  5. czy występuje w wykazie, jeśli nie jest powszechny;
  6. czy odpowiada wpisowi w wykazie skrótów;
  7. czy nie pozostały warianty po wcześniejszej redakcji;
  8. czy nie rozpoczyna zdania w nienaturalnej formie;
  9. czy jednostki redakcyjne i liczby nie zostały rozdzielone końcem wiersza;
  10. czy skrót nie utrudnia zrozumienia tekstu bardziej niż pełna nazwa.

Warto przeprowadzić także kontrolę odwrotną: przeszukać wszystkie pozycje z wykazu i usunąć te, które nie występują już w pracy. Automatyczne wyszukiwanie trzeba uzupełnić lekturą, ponieważ krótki ciąg liter może pojawiać się przypadkowo wewnątrz innych wyrazów.

Lista kontrolna

Przed oddaniem pracy warto odpowiedzieć na następujące pytania:

  • Czy stosuję jeden system skrótów w całym tekście i przypisach?
  • Czy każdy nieoczywisty skrót został zdefiniowany?
  • Czy pełna nazwa pojawia się przed pierwszym użyciem skrótu?
  • Czy wykaz jest alfabetyczny i zawiera wyłącznie użyte oznaczenia?
  • Czy skróty aktów prawnych nie są ze sobą mylone?
  • Czy pełne tytuły aktów i umów są zgodne z oficjalnym brzmieniem?
  • Czy skróty instytucji nie odnoszą się do różnych podmiotów?
  • Czy nie mieszam bez potrzeby form polskich i łacińskich?
  • Czy „ibidem”, „op. cit.”, „zob.” i „por.” są używane zgodnie ze znaczeniem?
  • Czy zachowuję jednolite kropki, wielkie litery i odstępy?
  • Czy spacje nierozdzielające chronią połączenia takie jak numer artykułu i strony?
  • Czy skróty są zgodne z wytycznymi uczelni i promotora?

Dobrze zaprojektowany system skrótów pozostaje niemal niewidoczny. Czytelnik szybko poznaje oznaczenia i może skupić się na argumentacji. Zły system zmusza go do ciągłego wracania do wykazu albo zgadywania znaczeń. W pracy prawniczej skrót nie ma być dowodem znajomości specjalistycznego żargonu. Ma być precyzyjnym, konsekwentnym i użytecznym narzędziem redakcyjnym.

Dodaj komentarz